Kadarka

KADARKA, dla niektórych cały czas napój bogów
Kadarka jest przez wielu z nas kojarzona tylko z Węgrami, ale uprawiana jest także na Bałkanach i w środkowej Europie. Spotkamy ją także w Austrii, w Bułgarii – gdzie nazywamy ją gamza, w Serbii i w Rumunii. A! Przypomnę mniej zorientowanym – to nazwa szczepu (odmiana winogron), a nie nazwa wina lub producenta.

Gdzie jest dzisiaj najpopularniejsza ? … na Węgrzech, gdzie trafiła prawdopodobnie w średniowieczu razem z Serbami. Szczep ten zazwyczaj jest bardzo plenny i rodzi niestety niskiej jakości wina. Dlatego używa się go do najprostszych i najtańszych win. Problem z kadarka polega na tym, że jeśli się jej nie prowadzi z atencją, jeśli uprawia się ją wielkopowierzchniowo, komercyjnie, gdzie zbiory są mechaniczne, to rodzi tak kiepskie wino, że tylko dodatek cukru jest w stanie zasłonić jej mankamenty na tyle, by potencjalny smakosz mógł skupić się na słodyczy tego napoju, (nie próbujcie wąchać tego wina ! – to grozi utratą powonienia ! 😉 ) a nie klasycznych walorach wina, strukturze, bukiecie, taniczności… Nie zapomnijmy też, że w tanich kadarkach z cukrem mamy więcej związków siarki !

Ostatnie lata pokazują jednak, że jeśli kadarce poświęcić więcej czasu, obniżyć jej wydajność, zadbać o jej potrzeby, to mogą powstać wina ciekawe, taniczne i nie pozbawione ciała. Problem polega jednak na tym, że spore grono wielbicieli tego trunku – przyzwyczajonych do smaku cukru, a nie smaku wina, nie potrafi zaakceptować nie tylko ceny wyższej niż 30 zł za butelkę, ale też i faktu, że najlepsze kadarki są TYLKO WYTRAWNE, a nie półsłodkie czy półwytrawne …
Zatem, co z tym zrobicie?

Możesz również polubić…