Zioła, woda … i wino

Ci cholerni Francuzi roszcząc sobie prawo do „wiecznego” zajmowania pierwszego miejsca na winiarskim podium, mają do tego prawo tylko i wyłącznie z uwagi na ostatnie 200 – 300 lat. Ale nie z uwagi na historię i to taką zaprawdę przykurzoną i nadgryzioną zębem czasu.

To że współcześnie uważamy Francję za kraj, który dźwiga winiarską pochodnię powoli odchodzi do lamusa.

Owszem, ich wina z Bordeaux, Burgundii i Szampanii dalej są numerami jeden w swoich kategoriach, ale reszta? Przez ostatnie setki lat, to Francuzi wiedli prym we wszelkich statystykach, metodach produkcji, winifikacji, stylach i smakach win… Nie było jednak tak zawsze, a i teraz powoli się to zmienia – winiarze z całego świata tworzą nowe oblicza win, nowe podziały, nowe style, a Francja często zapatrzona, by nie powiedzieć zadufana w swojej historii, nagle odkrywa, że w temacie np. win organicznych lub pomarańczowych jest gdzieś daleko, daleko z tyłu.
Dzisiaj kilka słów więc o ciekawostkach winifikacyjno – smakowych mających więcej lat niż historia Francji i win tam powstających.

ZIOŁA …i wino
(nie)winni archeolodzy onegdaj odkryli, że na terenie dzisiejszego Budapesztu był rzymski szpital. W nim to właśnie znaleziono resztki ok. 600 litrowej beczki, a na jednej z klepek zapiski dotyczące zawartości. No i proszę … było tam lekarstwo stworzone z wina, przypraw korzennych i ziół, zwane winem Aminem. Czyżby pierwszy vermouth?
Już wcześniej przed Rzymianami, Grecy używali win, zarówno białych jak i czerwonych z odrobiną ziół, do przemywania ran walecznych swoich wojów. Dodatek piołunu do wina był już wtedy znany jako lekarstwo na bóle i zatrucie żołądkowe, oraz zgagę.
Także Rzymianie w tak zwanych authepsach czyli w naczyniach przypominających rosyjskie samowary podawali przeziębionym i gorączkującym podgrzane wino z miodem i przyprawami – pierwsze grzane wino?

WODA …i wino
Zarówno Rzymianie jak i Grecy nie pili wina w czystej postaci. Rozcieńczali je, bo twierdzili, że picie w czystej postaci sfermentowanego soku z winogron to prosta droga do alkoholizmu. Tak podawane wino nazywało się SAPĄ, a podawali je w „kraterach” czyli specjalnych, dość sporych naczyniach. Wino pili głównie bogaci i arystokracja, więc nikt nie śmiał wytykać pijaństwa cesarzom, królom i wysokim urzędnikom. Neron, Aleksander Macedoński, Kaligula czy Tyberiusz, to tylko kilka przykładów znanych „ochlapusów” winnych, którzy odeszli z tego świata przez wino lub z winem zamiast krwi …

ANTYCZNA agrotechnika czyli … bąbelki sprzed 2000 lat?
Rzymianie i Egipcjanie przycinali winorośl tak by sam korzeń był podpórką. Rzymianie nie używali pergoli, z których to korzystali już Egipcjanie. Grecy natomiast pozwalali oplatać winorośli drzewa oliwne, bowiem sadzono krzewy winne w gajach oliwnych. Prawdopodobnie już na 500 lat przed Chrystusem wiedza enologiczna była na tyle zaawansowana, że wiązano jakość wina z przycinaniem krzewów, że im więcej kiści, tym niższa jakość wina. No proszę !

Jeszcze bardziej zdumiewa fakt odkrycia pewnych zapisków sprzed 1800 lat, a pochodzących z terenów dzisiejszych Węgier. Otóż pojawia się tam nazwa TRAMINER ( jako nazwisko winogrodnika), oraz jakaś nowa sadzonka odporna na mrozy … zatem już wtedy szczepiono krzewy winorośli?
Zarówno Grecy, jak i Rzymianie znali wino musujące, chociaż nie było ono popularne, odnotować należy fakt, że jednak ktoś to pił. Świadczą o tym specjalne rodzaje korków używane do zamykania amfor.

To ci historie …

Może Ci się również spodoba